Jak można zeszpecić okładkę płyty CD?
Tytuł może co nico przewrotny, ale ciśnienie mi się podniosło, więc chciałbym wyjaśnić:
Posiadanie i prowadzenie własnej firmy (nawet takiej w postaci jednoosobowej działalności gospodarczej) wiąże się z obowiązkową legalnością wszystkiego co w komputerach siedzi.
Jest to najmniej przyjazna część prowadzenia działalności – podatki, a nawet głupotę ZUS można przeboleć (bo rozumieć się nie da, ale walczyć z nim tym bardziej), ale konieczność posiadania legalnie wszystkiego, co do tej pory było “za darmo, z internetu” jest przykra. Trzeba się z tym jednak pogodzić (jak z tym ZUS’em) i jeśli chce się mieć takie np: ulubione płyty w katalogu z mp3, trzeba sobie takie płyty kupić – by legalnie zrobić kopię bezpieczeństwa do słuchania. I tak właśnie od kwartału robię.
Pięćdziesiąt złotych za płytę artysty zagranicznego (ile kosztują polscy artyści jeszcze nie wiem, bo jakoś nie widzę niczego czego bym pragnął) to nie jest mało. Gdybym był małolatem i dostawał bym skromne kieszonkowe, naprawdę miał bym wielki problem – co wybrać i kupić w tym miesiącu za te skromne parę groszy. Jednak małolat ma tą przewagę nad prowadzącym działalność, że może “za darmo, z internetu” ściągnąć i cieszyć się przez te 24 godziny zanim wybierze dokładnie tą płytę, której pragnie najbardziej.
Dzisiaj byłem w MediaMarkt, gdzie prócz zawodowej myszki marki Logitech (zastępującej poprzednią, pedalską myszkę Microsoft), drogą kupna nabyłem niszczarkę do zbędnych papierów oraz trzy płyty Audio CD. (O małej stercie płyt DVD wyprzedaży nie będę wspominał, bo wszystko z nimi jest tak, jak trzeba).
Nie wiem, czy już wiecie – ja dowiedziałem się o tym miesiąc temu – kolorowe stickery na płytach CD są dzisiaj tak produkowane, by po uważnym oderwaniu nie zostawiły na opakowaniu płyty żadnego śladu. Jednak nie wszystkie. Są firmy, które z dumą zeszpecą i zapaćkają Ci pudełko z twoim ulubionym artystą które nabyłeś za jedyne 50 zł w taki sposób, byś musiał to pudełko wymienić.
Do takich firm, które lubują się w niszczeniu okładek płyt zaliczę:
- Wp.pl (co poleca)
- AntyRadio
- 4Fun.tv
Ludzie! Co Wam do łba strzeliło, by na okładkę płyty na którą wydaję pół stówy naklejać mi gówniane naklejki których nie mogę zerwać!?
Dlaczego część naklejek zrobiona jest tak jak trzeba, i meloman może się po chwili cieszyć nieskazitelnym pudełkiem (tak robi np: rockserwis.pl i sam Media Markt) a barany z listy powyżej nie mogą do tego dorosnąć?
Pomijając sam fakt, że biorąc płytę z półki w MediaMartk – nie jest ona oklejona ochronną folią na której to można naklejać co się chce – reklamową rolę takie naklejki przecież spełnią, a w domu można się ich wszystkich pozbyć za jednym odarciem celofanu. W tamtym miesiącu trafiło mi się tak, że taka płyta bez foliowej koszulki, teoretycznie prosto z półki sklepowej była porysowana (ewidentnie płyta wypadła komuś z pudełka przy przeglądaniu) – nagle się okazuje, że w MediaMarkt jest tylko jeden egzemplarz tej płyty. Ten porysowany. Kiedy będzie kolejny – tego nie wie nikt. Na szczęście, nawet po zakupie można z taką płytą przyjść i bez problemu można wymienić ją na inną.

