30 października 2010 ~ Komentarze: 14

Back to the Future

…czyli przez Windows Vista i Windows 7 do Windows XP.

Gdy ponad rok temu wybierałem dla siebie komputer, myślałem o silnej maszynce, która pozwoli mi na wydają pracę z aplikacjami graficznymi ze stajni Adobe, swobodną pracę w internecie oraz, na końcu, ale wcale nie najmniej ważne – z aplikacjami muzycznymi. Liczyłem na to, że tak wypasiony komputer spokojnie pociągnie jakiś DAW, w którym będę się mógł pobawić w domowe studio.

DELL XPS M1330 i Studio POD KB37

Zdecydowałem zatem, że kupię komputer z polskiej fabryki Della XPS  M1330 z Windows Vista Basic na pokładzie. Byłem zdecydowany na zakup Windows 7 zaraz po tym, gdy ten pojawi się oficjalnie na rynku.

Moje poprzednie doświadczenia z Windows Vista na laptopie nie nastrajały mnie optymizmem, ale już wersja Beta Windows 7 jaką dostałem od Microsoftu i uruchomiłem na tej maszynce działał zdecydowanie lepiej.

O tym, że Windows Vista okazał się porażką Microsoftu wiedzą wszyscy – nawet sam Microsoft, który to oficjalnie przyznawał. Ja jednak muszę powiedzieć, że na mocnym komputerze, jak mój Dell XPS M1330 z procesorem Core2Duo 2.4GHZ i 3Gb RAM, Windows Vista działał zupełnie sprawnie. Nie miałem żadnych problemów ze sprzętem – działało wszystko, co chciałem do niego podłączyć. I gdy chwilę później kupiłem Line6 POD Studio KB37 – też wszystko chodziło jak trzeba. Może bufor w sterownikach ASIO musiałem troszkę zwiększyć, ale nie zwróciłem uwagi, by coś nie chodziło tak, jak trzeba.

Pomijając, rzecz jasna sam Windows Vista, który lubił chodzić spokojnie i dostojnie – to znaczy: powoli.

I wreszcie przyszedł ten dzień, gdy kupiłem wymarzonego Windowsa ze szczęśliwą liczbą 7 na okładce. Zakupy Windows 7 obyły się bez zgrzytów, instalacja samego systemu także, ale dalej wcale nie było tak fajnie

Po instalacji Windows 7 na moim Dellu byłem troszkę rozczarowany – Windows 7 wyglądał jak Vista, i wcale szybciej niż Vista nie chodził. Z moich doświadczeń wynika, że Windows 7 chodzi sprawniej od Visty tylko na słabszych maszynach – na silnych komputerach różnica się zacierała.

Miałem wtedy mnóstwo pracy i nie było się kiedy pobawić w muzowanie. Aż do czasu, gdy szczęśliwie udało mi się zapisać na kurs teorii muzycznej do kolegi Rzoofa (serdecznie polecam) i siłą rzeczy musiałem częściej siadać z instrumentem w garści by przerobić temat i odpowiadać na pytania. I co się okazało?

Ano, pomimo odpowiednich osiągów prezentowanych przez Indeks Wydajności Windows, sterowniki ASIO pod Windows 7 wcale nie chodzą tak sprawnie jak by się chciało. Latencja rzędu 50 milisekund była standardem jeśli chciałem sobie spokojnie pograć przy trzech instrumentach wirtualnych (Toontrack EZDrummer, Bornemark BroomstickBass i jakiś klawisz z Ableton Live Lite). Jednak nawet przy takich dużych buforach, które powodowały tą latencję i tak często słyszałem trzaski w słuchawkach, a czasami przytrafiały się przerwy w dostawie dźwięku po pół sekundy. To naprawdę potrafi kompletnie wybić człowieka z rytmu. I poważnie zirytować. Zdecydowałem się nawet dokupić szybszy dysk twardy (7200 RPM) w nadziei na lepszy efekt. Ale prócz większego wskaźnika w indeksie wydajności systemu Windows 7 nic to nie zmieniło.

Rozpocząłem zatem poszukiwania jakiegoś remedium na moje bolączki.

POD Studio KB37 jest interfejsem działającym przez USB. Ludzie wiedzący więcej niż ja w tej materii zasugerowali mi wymianę sprzętu na interfejs działający na FireWire (bo takie złącze w moim laptopie posiadam) i przesiadkę na ProoToolsa. To z pewnością dobry pomysł, ale nie bardzo mam czas i serce do tego by wszystko wysprzedawać i przesiadać się na coś zupełnie innego. Innym rozwiązaniem było wypróbowanie innego, starszego Windowsa XP, który podobno natywnie obsługuje MIDI i w ogóle jest fajniejszy. Tyle, że brzydszy i Microsoft już go nie chce supportować.

Spróbowałem zatem uruchomić na moim laptopie Windows XP. Wcale nie jest to takie proste i oczywiste – ze względu na zmowę producentów sprzętu i oprogramowania (czytaj: ze względu na wymuszanych promocjach na Vistę przez Microsoft) mój komputer nie pozwala zainstalować bezboleśnie starszych wersji systemu Windows. O ile sam system się instaluje i podstawowe urządzenia działają, to już sterowników producent nie przewidział. A nawet, jeśli ściągniesz dedykowane sterowniki do Twojej wersji sprzętu, np.: do karty graficzne GeForce 8400M GS jaką ma mój DELL XPS M1330, to i tak się nie zainstalują. Było to bardzo śmieszne, edukacyjne i zajmujące zajęcie odnalezienie informacji dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić. Bo to, że można, tego byłem pewien – skoro każdy Linux uruchamiany z płyty potrafi obsłużyć wszystko poprawnie, dlaczego miałbym nie zmusić do tego Windows XP? Tylko dlatego, że producent komputera sobie tego nie życzy? Tutaj okazało się na szczęście, że nie tylko polak potrafi – widocznie problem jest bardzo szeroki.

Generalnie, udało mi się z powodzeniem zainstalować praktycznie wszystkie urządzenia jakie mam w komputerze, łącznie z kartą graficzną, kamerą, czytnikiem kart pamięci, klasyczną kartą sieciową i nowocześniejszym WiFi. Co prawda posiadając dwa wyjścia słuchawkowe na przednim panelu komputera (świetnie sprawdzało się to przy towarzyskich pogawędkach ze znajomymi via Skype) pod kontrolą Windows XP działa tylko jedno, a gdy włączę kamerę to mikrofon dostaje szaleju i piszczy, ale to na czym zależało mi najbardziej  – działa doskonale.

Po instalacji softu od Line6 czyli POD Farm2 mogłem sobie spokojnie pogrywać na najniższych ustawianiach latencji jakie przewiduje sterownik w moim systemie: niecałe 13milisekund. Te same kawałki jakie lepiłem w Ableton Live (bo taki dostałem w komplecie do mojego POD Studio KB37) grają sprawnie i bez trzasków. Nie to, że jest absolutnie idealnie – czasami pojawi się jakiś delikatny szmerek, czy pojedynczy trzask – zaraz mnie to elektryzuje i czekam na więcej, ale tymczasem nic więcej się nie dzieje. Wszystko chodzi tak, jak można się spodziewać w domowej klasie sprzętu pod Windows.

Całkowita latencja dla POD Studio KB 37 pod Ableton Live Lite7

Podsumowując: masz laptopa i zewnętrzną kartę dźwiękową. Jeśli jest to nowy komputer, naturalnie masz jedynie słuszny (do czasu wydania nowego systemu) Windows 7. Słyszysz, że trzeszczy, latencja jest jest duża i jesteś zirytowany? Cóż, spróbuj przesiadki na stary Windows XP. U mnie pomogło.

Tak się zastanawiam: czy jest sens ładować się w kolejny OS od Microsoftu? Czy faktycznie Apple ze swoim Macbookiem Pro rozwiązało by mój problem? Nie chciałbym ładować się do sekty wyznawców Joobsa tylko z tego powodu, że mają ładne rzeczy…

14 komentarze do “Back to the Future”

  1. Misiek 1 listopada 2010 at 15:06 Permalink

    Nie nazwałbym apple „sektą wyznawców Jobsa” to po prostu dość specyficzna firma ;)

    Ja bym polecił Tobie zostać przy XP. Załaduj sobie jakiś neutralny temat graficzny, a XP okaże się znośny. Naprawdę. Jak tylko przesiadałem się z XP na Win7 byłem bardzo zadowolony… wiesz, nowy wygląd itd. Ale sam system mnie denerwował, miałęm trochę problemów z dźwiękiem, a o sterownikach do starszych podzespołów nie wspomnę. Kiedy postanowiłem dodać sobie pasek (dodatkowy pasek na pulpicie, do którego można powstawiać skróty do programów i folderów) i okazało się, że się ‘nie da’ a w XP można było to osiągnąć bez problemu, postanowiłem olać W7… Zainstalowałem sobie Linuxa Ubuntu i zostałem przy nim. Niestety nadaje się raczej do prostych rzeczy jeśli chodzi o edycję audio. A już wiadomo, że producenci sprzętu i oprogramowania raczej nie wypuszczają nic na taki system, więc w ogóle kicha.

    Moja ostateczna rada- zostań przy XP. Może zainstaluj sobie dwa systemy jednocześnie, ale jeżeli uważasz, że XP jest dobry do pracy audio dla Ciebie to zostań przy nim. :) Zmień tylko temat graficzny, żeby nie wyglądał jak zabawka dla dzieci.

    Michmis z gitara.pl

  2. Peter 2 listopada 2010 at 20:08 Permalink

    Misiek, dziękuję za sugestie. Co do Ubuntu – był taki czas, że ambitnie próbowałem się przesiąść, choć soft jakiego używałem na co dzień do pracy pod Ubuntu nie chodzi tak, jak powinien (myślę o Photoshopie, Fireworks i Dreamweaver Adobiego) – niby można to uruchomić, ale to kalectwo i proteza. Gdy wydałem tyle pieniędzy na pakiet Adobe Web Premium, to te kilkaset zł za legalny Windows nie może być przeszkodą.

    O Macu myślę tylko pod kątem zabawy z dźwiękiem. Wiadomo, że pakiet Adobe też tam uruchomię i pewnie będzie działał lepiej niż pod Windowsem. Zastanawiam się tylko, czy poradzę sobie bez Total Commandera od którego jestem totalnie uzależniony?

    I od razu zapytam – o jakim temacie do XP mówisz? Są jakieś lekkie nakładki? Znam WindowBlinds od Stardocka: ładny, ale lekki nie jest. Znasz coś fajnego? Zapodaj linka, OK?

  3. Misiek 3 listopada 2010 at 8:16 Permalink

    O Ubuntu nie myśl, jeżeli chcesz odpalać takie oprogramowanie, a o audio w ogóle zapomnij na jakimś konkretnym poziomie. Przynajmniej teraz jeszcze jest kiepsko.

    Jeżeli chodzi o Maca, to zdecydowanie pewnego dnia też stanę się posiadaczem jakiegoś :D Nie wiem jak wygląda sprawa licencji na te produkty Adobe- tzn. czy możesz pobrać wersje na Mac’a jeżeli kupiłeś wersje Windows itd. A jeżeli chodzi o Total Commandera, to ja bym się nie martwił, bo przecież Total Commander jak każdy super dobry produkt ma swoje darmowe odpowiedniki; lepsze i gorsze. Pierwszy z brzegu: muCommander http://www.dobreprogramy.pl/muCommander,Program,MacOS,13535.html

    A wracając do Win XP, mam na myśli tematy graficzne takiego samego typu jak te zainstalowane domyślnie- niebieski i srebrno-oliwkowy, czyli generalnie cięższe od nich nie będą. Domyślnie XP ma blokadę (dziwne), żeby nie można było dodawać nowych tematów tego typu. Tutaj masz opis: http://www.agavk.p9.pl/strony/xp_style.php Ja tą metodę dziś przetestuję, bo w związku z tym, że kupuję tablet graficzny będę musiał korzystać pewnie trochę więcej z Windowsa niż bym chciał :)

  4. Misiek 3 listopada 2010 at 8:43 Permalink

    Właśnie jestem na Win XP. Dobra wiadomośc- znalazłem dwa fajne style, które nie wymagają modyfikacji niczego w systemie :) Poszukaj w necie- Zune Theme i Royale Noir. Oba są stonowane, a Zune ma pomarańczowe elementy :) System od razu wygląda poważniej :D

  5. Peter 3 listopada 2010 at 16:58 Permalink

    Licencja Adobe i jej przenoszenie z Win na Mac: pytałem o to wcześniej dystrybutora; Gdy kupujesz pakiet, to dostajesz licencję (plik w *.pdf) z serialami na obie platformy i pudełko z płytami dla wybranej platformy (ja dostałem na Windows). Gdy planujesz przesiadkę, odsyłasz do dystrybutora nośnik i zamawiasz Macowy – podobno to takie proste. Nie wiem, jeszcze nie testowałem. Jeszcze…

    Przesiadka z Total Commandera – testowałem kilka podobnych do TC na Ubuntu. Niestety, porażka. Być może ten macowy jest fajniejszy. Jest coś na Windows, co jest naprawdę podobne: Unreal Commander. Pisałem trochę o tym i wymieniałem się uwagami w komentarzach na blogu pozycjonera.

    Style do Win XP – przerobiłem kilka, łącznie z kobyłkami udającymi Win 7 i też zostałem przy Zune. Choć mnie ten pomarańczowy Start troszkę kole w oczy ;-)

  6. Misiek 4 listopada 2010 at 18:40 Permalink

    Trochę kuje w oczy ale poza tym to bardzo przyjemna skórka, obecnie jej używam. Z tapetą w podobnych kolorach nie jest źle. Teraz kupiłem tablet graficzny więc można powiedzieć, że się przesiadłem na XP. Nie ma co się ładować w style udające Win7 :D Osobiście jakoś w ogóle nie przepadam za tą częścią najnowszego Wina… można zmienić kolor i przezroczystość… :P kiepsko.

    Na Ubuntu ciężko znaleźć jakiś dobry odpowiednik Total Commandera. Ostatecznie używałem Gnome Commandera, który nie był zły. Przede wszystkim łączenie z serwerami FTP było podobne jak w TC.

    Siedzę na XP i tęsknię za ślicznym dockiem a’la Mac, który mnie informował o pogodzie i najświeższych wiadomościach w skrzynce… ech…

    To jak? Zostajesz na XP?

  7. Peter 4 listopada 2010 at 19:47 Permalink

    Tymczasem nie mam wyjścia – mój POD Studio tutaj działa na małych latencjach bez przerywania dźwięku. Nie mogę za to uruchomić mikrofonu by pogadać przez Skype i sterownik do karty graficznej też jakiś taki słabszy się wydaje. Ale reszta działa jak trzeba, w wielu przypadkach znacznie szybciej niż pod Vista czy Seven.

  8. Misiek 4 listopada 2010 at 21:12 Permalink

    Haha, o to właśnie chodzi… tablet też odczuwalnie płynniej i nieco szybciej chodzi na XP niż na Seven… co do mikrofonu do Skype to na bank znajdzie się rozwiązanie ;)

  9. Kryszan 13 lutego 2011 at 21:51 Permalink

    Witam. Zauważyłem u Ciebie na półce program EarMaster, mam odnośnie jego jedno pytanie. Czy program jest w stanie nauczyć mnie czegokolwiek, jeżeli nie wiem NIC z teorii muzyki? Tzn. czy to tylko praktyka czy zawiera również teorię?

  10. Peter 17 lutego 2011 at 1:59 Permalink

    Kryszan, obawiam się, że by w ogóle skorzystać z EarMaster trzeba już znać trochę teorii. Najprostsze jest rozpoznawanie interwałów i ich porównywanie – ale musisz wiedzieć co to są interwały, czym się różni kwarta czysta od tercji wielkiej itp. Jeśli załapiesz takie podstawy, to reszta powolutku idzie. Ale Earmaster nie uczy teorii czy harmonii – to tylko zbiór interaktywnych ćwiczeń rozwijających słuch i wiedzę o tym, co właśnie słyszysz.

  11. Kryszan 17 lutego 2011 at 16:50 Permalink

    Domyśliłem się po pobraniu triala. :) Ale dzięki za odpowiedź. ;) Swoją drogą bardzo ciekawy blog prowadzisz :)

  12. Peter 17 lutego 2011 at 21:29 Permalink

    Trial Earmaster ma jeden problem – działa tylko tydzień i niewiele można się nauczyć. A najtańszy też nie jest, ale jestem pewien, że dasz jakoś radę ;-)
    Dziękuję za komplement – chciałbym pisać więcej, tylko jak to mówią: Panie, spraw by mi się tak chciało jak mi się nie chce…

  13. Kryszan 17 lutego 2011 at 22:16 Permalink

    Wpierw będę musiał podbudować teorię. Potem będę szukał rozwiązań dla celów edukacyjnych dalej ;)

  14. Pioter 23 sierpnia 2011 at 13:45 Permalink

    Ja mogę się wypowiedzieć na temat maków. Mam takie sobie macbooka pro c2d 2,4GHz, 2GB RAM, GF9400/9600 uzywam go wyłącznie do muzyki. Zaletami tegoż kompa są bezproblemowe instalacje wszeakiej maści sprzętu muzycznego itp. Nie potrzeba go jakoś tm specjalnie konfigurowac pod muzykę itd. Jego stabilność (fakt soft jak każdy potrafi się wywalić, ale to racze tylko na darmowych wtykach) ale sam system nie zawiesił mi się nigdy, dodatkowo ten system się nie zapycha. Sam komp to zwykły pecet tyle że w ładnej obudowie. Maki mają niestety straszną wadę – SĄ PIEKIELNIE DROGIE, a jeśli coś Ci się sypnie w nim po gwarancji zabulisz okrutnie, dlatego najlepiej wykupić Apple Care na 5 lat albo za raz po zakonczeniu okresu gwarancyjnego sprzedać go i kupić nowy. Ja mam Apple care czyli łącznie 6 lat spokoju, ale… myślę nad sprzedażą tegoż sprzętu bo obawiam się że mogę zostać w pewnym momencie na lodzie bo sprzęt mi się wysypie.


Dodaj komentarz