24 maja 2011 ~ Komentarze: 4

Który Wah-Wah najlepiej zagra z POD’em?

Od dłuższego czasu przymierzałem się do zakupu efektu wah-wah (zwanego popularnie: kaczką), nie mogłem się jednak zdecydować na konkretny model. Na sklepowych półkach stoi wiele modeli, w internecie dostępnych od zaraz – jest jeszcze więcej. Którą wybrać, by te kilkaset złotych wydać tak, by być zadowolonym i nie myśleć zaraz o wymianie na inną, być może lepszą? Wbrew pozorom dylemat jest bardzo poważny. A wybór, jak się zaraz okaże, może być bardzo trudny, albo bardzo prosty.

Ogrywając na YouTube najrozmaitsze modele, przeglądając reklamy i czytając opinie w internecie można sobie wyrobić pewną orientację. Można też ulec ogólnym trendom i przyznać, że coś jest naprawdę dobre – nie mając tego czegoś nigdy w ręku. A nawet nie stojąc obok kogoś, kto takie coś ma i właśnie używa. Polegając na opiniach z internetu można się srogo przejechać – proszę o tym stale pamiętać czytając resztę tej recenzji.

Przed zapoznaniem się z moimi uwagami, warto przeczytać test efektów Wah-wah w MagazynieGitarzysty i cztery odcinki historii efektów Wah-wah na Youtube. O ile pewne tezy i stwierdzenia na temat efektów Wah-wah z testu MagazynuGitarzysty nie pokrywają się z moimi (np: opinie o Vox 847-A) to wideolektura Cry Baby: The Pedal That Rocks The World jest niezwykle pouczająca. No, i leczy nasze kompleksy co do efektów made in USA (obiegowa opinia głosi, że tylko takie efekty mają w ogóle rację bytu) – sercem Wah-Wah jest całkiem europejski, włoski wynalazek :)

Cel, jaki sobie postawiłem brzmiał: wybrać kaczkę, która będzie się najlepiej sprawować w moich warunkach i w moich rękach (pod moją nogą).

Warunki jakimi dysponuje są skromne: interfejs audio POD Studio KB 37 od Line6 i zestaw symulacji: PodFarm od Line6, Amplitube od IK Multimedia, Guitar Rig od Native Instrument i Revalver od Peavey’a. Symulacje wzmacniaczy napędzane są końcówkami mocy z moich monitorków bliskiego pola KRK RP5G2. A jeszcze częściej pogrywam sobie na słuchawkach AKG K240. W ręku (tymczasem) trzymam gitarę Ibanez JS 1000 z przetwornikami DiMarzio Fred i PafPro.

Disklajmer: Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moja gitara podłączona do prawdziwego JCM800 i dopalona prawdziwym TubeScreamerem na prawdziwej gitarowej paczce zagra inaczej niż symulacja JCM800 i symulacja TS przez symulację paczek. Nie mam jednak warunków do grania na prawdziwym gitarowym sprzęcie, więc próbuję korzystać z tego, z czego korzystać mogę.

Zatem, pomaszerowałem do bankomatu celem pobrania gotówki, bo plastikowe pieniądze słabo sprawdzają się jako zastaw w sklepach i korzystając z uprzejmości kolegów ze sklepu muzycznego Nr.1 na Księżycu (Lublin, Okopowa 5) pobrałem kilka urządzeń celem wygodnego ich przetestowania na własnych sprzęcie i w moich warunkach domowych. Pierwszego dnia testu wypożyczyłem pięć urządzeń i tak się rozochociłem testowaniem, że zaraz po weekendzie oddałem pierwszą i pobrałem drugą turę kaczek.

W sumie, w moim małym przeglądzie udział wzięli (kolejność alfabetyczna):

  • 1 Budda BudWah
  • 2 Dunlop EVH-95 Edward Van Halen
  • 3 Dunlop GCB-95Q
  • 4 Dunlop JC-95 Jerry Cantrel
  • 5 Dunlop JH-1B Jimi Hendrix
  • 6 Dunlop KH-95 Kirk Hammett
  • 7 Dunlop ZW-45 Zak Wylde
  • 8 Vox 847-A
  • 9 Vox Big Bad Wah Joe Satriani

By zabawa była ciekawsza, posłuchałem sugestii kolegi p8t8r i przygotowałem nagrania do ślepego testu. Na Forum Gitara.pl publikowałem systematycznie próbki i przyglądałem się, jak głosują moi forumowi Koledzy. Muszę przyznać, że niektórzy mają doskonałe uszy i wyczucie sprzętu (p8t8r który sugerował ślepy test, bezbłędnie wyczuł i wytypował Vox 847!) W trakcie mojego testu wyszła też jedna, niezwykle ciekawa kwestia: Czarnym Koniem miał być Budda BudWah – pojawiały się głosy; Jeśli tylko masz kasę – to bierz w ciemno. Sam BudWah ma bardzo dobre opinie i jest traktowany z niezwykłą egzaltacją. I nagle okazało się, że żaden – nawet jeden raz - z kolegów nie wytypował BudWah jako tej kaczki, którą chciałby mieć. Temat do przemyśleń dla tych, co lubią myśleć.

A teraz trochę sampli:

Próbka „czystej gitary” zagrana na symulacji Jump z wersji Free Guitar Rig4

Here is the Music Player. You need to installl flash player to show this cool thing!

Jak łatwo usłyszeć, różnice w brzmieniu są naprawdę niewielkie. Przyznam, że podczas grania i nagrywanie czułem kaczkę pod nogą i samo kwakanie odbierałem bardziej intensywnie. Być może powinienem grać jeszcze intensywniej, bo jak twierdzi Steve Vai: Zawsze graj z przesadą, bo dopiero wtedy z nagrania można usłyszeć emocje. A może po prostu symulacja Jump nie współpracuje z kaczką tak, jak prawdziwy, lampowy wzmacniacz.

Przesterowany riff: Próbka nagrana na symulacji Marshall JCM800 dopalony TubeScreamerem. Do tego troszkę chorusa (stompbox) i „sprężynowego” pogłosu a wszystko z Amplitube 3.52:

Here is the Music Player. You need to installl flash player to show this cool thing!

Tutaj, tak samo jak poprzednio mogę powiedzieć, że podczas grania i nagrywania wydawało mi się, że każda kaczka zupełnie inaczej żyje pod stopą – a w nagraniu słychać tylko cień tego. I choć nagrywałem te próbki zaledwie wczoraj, to dzisiaj rozpoznam tylko dwa czy trzy, najbardziej charakterystyczne efekty. Dziwne, myślałem, że różnica będzie znacznie większa .

Lead: Próbka grania solowego nagrana Próbka nagrana na symulacji Marshall JCM800 dopalony TubeScreamerem. Do tego troszkę chorusa (stompbox), „sprężynowego” pogłosu i digital delay (rack) a wszystko z Amplitube 3.52:

Here is the Music Player. You need to installl flash player to show this cool thing!

Wygląda na to, że tutaj udało mi się zarejestrować najwięcej różnic pomiędzy poszczególnymi modelami wah-wah; Moim zdaniem, właśnie możliwość podkreślanie artykulacji sprawia, że kaczka żyje pod nogą i dodaje do końcowego efektu trochę organicznego brzmienia.

Na sam koniec próbka, która choć nie brzmi dobrze i nie słucha się jej przyjemnie, jest jedną z najciekawszych: Szum własny:

Here is the Music Player. You need to installl flash player to show this cool thing!

Tutaj warto zwrócić uwagę na stały przydźwięk jaki towarzyszy BudWah – sprawdziłem na YT i wychodzi na to, że jest to przypadłość całej tej serii, a nie egzemplarza jaki miałem. Świetnie sprawuje się Dunlop GCB95-Q bo włącza i wyłącza się bezszelestnie i praktycznie nie szumi. Bardzo dobrze wypadł Dunlop EVH-95 i Dunlop KH-95: wysoka kultura pracy wyłącznika i bardzo niskie szumy. Reszta kaczek trzyma podobny poziom szumów (stosunkowo niski) – ale to nie powinno dziwić w urządzeniach tej klasy. I ceny. Tym bardziej zastanawia BudWah, na którym grać bez poważnego bramkowania NoiseGate’m wydaje się niemożliwym.

Zanim prawidłowo dopasujemy nazwy poszczególnych modeli Wah-wah do numerów sampli chciałbym dodać po dwa zdania do każdego modelu.

1. Budda BudWah

Wygląda jak stare żelazko. jest ciężki jak stare żelazko. Zapakowany w brzydkie pudełko i widoczny brak starań o klienta. Bardzo błyszczący, szybko się palcuje – nie wiem, jak szybko będzie obijała się obudowa. A poważnie: ładnie wygląda i w ręku sprawia niezwykle solidne wrażenie. Dopóki nie podłączyłem; Pierwsze co słychać to przydźwięk. Stały brum na poziomie, jakiego nie ma żadna inna kaczka. Podłączony do rozkręconego lampowego wzmacniacza – musi rozpętać soniczne piekło. Bardzo miękka praca, bardzo łatwo się włącza i wyłącza, a podczas normalnego grania pedał, dotykając wyłącznika – na ćwierć sekundy przerywa sygnał. Trzeba na to bardzo uważać. Brzmienie – budyniowe. Przez mój interfejs i na symulacjach niczym się nie wyróżniająca. Gdyby to był chiński Noname na 150 zł powiedział bym, że dla początkującego gitarzysty grającego na czystym kanale – w sam raz. Ale jest to Budda BudWah za 800 zł! Naklejka Made In China na nim, sprawia wyjątkowo złe wrażenie.

2. Dunlop EVH-95 Edward Van Halen

Bardzo atrakcyjny wizualnie. Jako jedyny z testowanych efektów posiada diody oznajmiające pracę efektu: dwa niebieskie, bardzo jasno świecące punkty. Nie sposób nie zauważyć nawet w biały dzień. Bardzo wysoka kultura pracy – chodzi jak masło, dokładnie tak, jak trzeba. By go załączyć, trzeba włożyć trochę siły – nic wielkiego, wystarczy wyraźnie nadepnąć. Ciekawy jest sam włącznik – inny niż u reszty; Przy włączeniu i wyłączeniu bardzo głośno strzela – słychać go było w całym mieszkaniu. Ale – w nagraniu tego nie ma, stukot jest tylko fizyczny, na zewnątrz. W nagraniu bardzo cichy i bardzo mało szumi. Sam wah-wah jest bardzo wysoko nastrojony, nie ma nowoczesnego bulgotania w dole. Dzięki temu można rwać flażolety praktycznie przez cały zakres wahnięcia. Bardzo charakterystyczny: jasny, szczekliwy. Troszkę jak podrasowany Vox 487. Zdecydowanie do glamrock’a z lat 80-90 i fanów EVH.

3. Dunlop GCB95Q

Dunlop GCB95Q czyli klasyczna kaczka w nowoczesnym wydaniu. Ta kaczka opisana jest przez producenta jako: Klasyczne Crybaby z dwoma najpopularniejszymi modami (zakres dobroci Q i volume boost) oraz automatycznym wyłącznikiem. Faktycznie, dwa małe pokrętełka po lewej stronie kaczki służą do regulacji podbicia głośności (0 maks. 5Db) i zakresu dobroci Q. Przyznam, że najbardziej odpowiadała mi w ustawieniach neutralnych i tak właśnie ją nagrałem. Bardzo podobał mi się efekt automatycznego włączania i wyłączania: stawiasz stopę, naciskasz pedał i Crybaby. Zdejmujesz stopę, sprężyna ustawia pedał w najwyższej pozycji i wyłącza efekt. W ogóle tego nie słychać w nagraniu, a szum własny też miała jeden z najniższych. Miałem wrażenie, że ten model przycina troszkę pasmo i znikło trochę górki z brzmienia, ale i tak twierdzę, że Dunlop GCB-95Q to świetnie brzmiąca i świetnie grająca kaczka. Zmartwiłem się tylko, bo koledzy w sklepie mówili, że to jeden z najczęściej wożonych do serwisu modeli. Być może wpływ na to ma nie tylko technologia wykorzystana do budowy ale i sposób produkcji? CryBaby Dunlop GCB95Q to jedyna kaczka w moim zestawieniu, która miała krzywo przyklejone logo na czole efektu: nierówno spasowane, a potem na siłę dociśnięte, aż do wygięcia blachy z logiem CryBaby. Trochę wstyd.

4. Dunlop JC95 Jerry Cantrel
Już po pierwszych ograniach wyłoniłem dwóch faworytów z których jednego postanowiłem wziąć dla siebie. Jednym z nich był właśnie model sygnowany przez Jerryego Cantrela (gitarzysta i wokalista Alice In Chains). Nie miałem pojęcia kto to jest Jerry Cantrel; Jego głos znałem doskonale jeszcze z czasów pirackich, analogowych kaset magnetofonowych kupowanych na targu lub w oficjalnych sklepach muzycznych. Zawsze jednak  myślałem o nim per: Koza. Z racji brody i zawodzącego wokalu. Bardzo mi się podobało jak śpiewał a zespól brzmiał świetnie. Zresztą: do dzisiaj brzmi świetnie. Tak samo kaczka Dunlopa sygnowana jego nazwiskiem: podłączasz gitarę i grasz. Można pokręcić pokrętłem (które odpowiada za ilość górnych częstotliwości w wypuszczonym sygnale), ale nie trzeba – jak nie ustawisz, ta kaczka brzmi świetnie. Bardzo mi się podobało granie na niej – i to pewnie słychać w nagraniach, bo była jedną z najczęściej typowanych kaczek przez Forumowiczów. Nagrywałem sample na trzech ustawieniach tej kaczki: Lo (potencjometr maksymalnie skręcony), Mid (potencjometr na środku) i Hi (potencjometr maksymalnie odkręcony). Jeden z kolegów wytypował trzy brzmienia – wszystkie te trzy próbki były nagrane właśnie na JC-95. Napisałem do Wojtka, by szukając kaczki dla siebie, zaczął od sygnatury Cantrella.

5. Dunlop JH-1B Jimi Hendrix
Dunlop JH-1B Jimi Hendrix to dziwny wahwah. Sygnatura Jimiego Hendrixa wykonana tak, by imitować kevlar czy inne włókno węglowe :) Bardzo lekka i bardzo czarna. Otoczona lansiarską białą lamelką – naprawdę ładny efekt. Opakowany w wielkie (największe ze wszystkich) kolorowe pudło. Pudło, dodajmy – puste w środku; nic specjalnego dla największych fanów brzmienia Boga Gitary. Bo ulotek reklamowych Dunlopa przecież nie ma co liczyć…
Sam efekt pracuje bardzo kulturalnie: włącza się i wyłącza kiedy tego oczekujesz. Jest lekki, ale mi z pod stopy nie uciekał. Pedał pracuje dokładnie tak, jak można się było spodziewać – klasyka konstrukcyjna. Brzmienie bardzo charakterystyczne i przez to rozpoznawalne: słowo, jakie mi przychodzi na myśl gdy chcę je to: bąblasty. Dźwięk nadyma się i łagodnie pęka. Warto spróbować przetestować ten efekt. Nie każdemu może się spodobać, ale bez wątpienia brzmi bardzo ciekawie. Niestety, nie ma zdjęcia na wadze, bo uszkodziło się w transporcie z aparatu do komputera, a nie sprawdziłem tego w odpowiednim momencie…

6. Dunlop KH-95 Kirk Hammett
To będzie ciekawostka: w wielu zakamarkach internetu, tzw. Filar Metallicy uznawany jest za największego błazna, największego nieudacznika i w ogóle najsłabszego gitarzystę świata. Prawdą jest, że przestałem interesować się Metallicą po albumie ..and Justice For All, a wojna, jaką wytoczył Lars internautom ściągającym muzę z internetu sprawiła, że od tamtej pory ani jeden raz nie włączyłem żadnego ich kawałka. Jak gdzieś leci – nie wyłączam. Ale sam nie puszczam, bo niesmak pozostał. Idole szczenięcych lat potrafią rozczarować bardo boleśnie…

I wracając do sygnowanej nazwiskiem Kirka Hammetta kaczki Dunlop KH-95. Ku mojemu zaskoczeniu – ten efekt gra bardzo dobrze. Świetnie chodzi włącznik, pedał, gniazda – nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Pomijam największą chyba ilość nowoczesnej elektroniki w środku. Gdyby nie pranie mózgu jakie sprawił mi internet, powiedziałbym nawet, że zielonkawa obudowa z kościaną stopką ma swój zabawny urok – zupełnie jak ŚMIERĆ od Prathetta. A patrząc przytomnie: jak można oczekiwać, że firma taka jak Dunlop wypuści gniota sygnowanego nazwiskiem Filara? Było nie było, Filar w największej metalowej kapeli na planecie Ziemia gra (prawie) od samego początku. Jego kaczka musi być zawodowym wynalazkiem. I jest. Tylko ma napis Kirk Hammett, jest zielona i ma gumową kościaną stópkę…

7. Dunlop ZW-45 Zak Wylde
gcb45_zak_wah Dunlop ZW45 Zak Wylde wygrywa w kategorii: Najbogatsze wyposażenie. W kartonowym pudle, starannie opisanym (jak wszystkie nowe pudła Dunlopa) znalazłem nie tylko stos reklamowych broszur Dunlopa, ale także kluczyk do podkręcania kaczki (nie sprawdzałem jak działa), bajerancką naklejkę, natychmiast kojarzącą się z Zakiem i kostkę – podwójnie firmową, bowiem podpisana jest przez Dunlopa i przez Zaka Wylde.

W porównaniu do kaczek Hammetta czy Cantrela, efekt wahwah sygnowany nazwiskiem Zak Wylde wygląda raczej skromnie; Ot, nie wykończone na czarno CryBaby. Za to pracuje bardzo przyzwoicie i brzmi świetnie. Znów powiedziałbym – bardzo charakterystycznie, bo tak jest w istocie, ale charakter ten objawia się tylko przy maksymalnym otwarciu pedała* – wielki bąbel w niskiej części pasma. Przy skromniejszym wahnięciu (pedałowaniu?) Dunlop ZW-45 przypomina klasyczne CryBaby. Ta kaczka może znaleźć wielu nabywców, bo jest bardzo elastyczna – można łoić gniotące sola i riffy, ale można na niej wyciskać i bluesy. Podobała mi się.

 

8. Vox 847-A

Znów przytoczę obiegową opinię: Poprzedni model, Vox 848 grał zdecydowanie lepiej, tylko już go nie produkują. Nie mogę się wypowiedzieć w tej kwestii, bo nigdy nie miałem pod nogą Vox 848. Za to miałem efekt wah-wah Vox 847-A. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę po otwarciu pudełka, to całkiem estetyczny i wyglądający na praktyczny – pokrowiec na kaczora. Moim zdaniem, dedykowany pokrowiec, choćby ze sztucznej, przepraszam: ekologicznej skóry jest lepszym pomysłem niż stos reklamowych obrazków. Pytanie z zakresu marketingu: co lepiej wpłynie na rozbudzenie apetytów na kolejne zakupy – reklamowe foldery kolejnych wynalazków, czy praktyczny pokrowiec z dużym logo firmy? Druga rzecz, to świetne wrażenie jakie robi wahwah Vox 847-A – niezwykle elegancki, błyszczący pedał*. Bardzo starannie wykonany, wszystkie elementy dokładnie spasowane, łącznie z blachą na spodzie efektu, którą trzeba (klasycznie) zdjąć by dostać się do baterii. Przełącznik w tym modelu pracował najbardziej opornie ze wszystkich, jakie miałem okazję testować: trzeba było naprawdę mocno nadepnąć by zaskoczył. Być może tylko gumki ograniczające były zbyt twarde i być może się wyrobi. Brzmienie efektu wah-wah Vox 847-A mnie nie zachwyciło. Przykro mi to mówić, bo niby legenda – ale co zrobisz, nic nie zrobisz… Vox 847-A wydało mi się zbyt szczekliwe, agresywne, pozbawione niższych częstotliwości. Świetnie rwie się na tym flażolety (ale nie aż tak dobrze, jak na EVH-95 Dunlopa), ale… Prawdę mówiąc – nic specjalnego.

Teraz taka uwaga: w szerokim teście efektów wah-wah jaki podlinkowałem we wstępie, ten sam Vox 847-A został opisany jako „oferujący nam idealnie wyważone pasmo” oraz określono mianem „kaczki uniwersalnej.” To właśnie najprawdopodobniej kwestia lampowego pieca, do którego podłączali kaczki w teście MagazynuGitarzysta. Niestety, Vox 847-A z cyfrowymi symulacjami wzmacniaczy nie brzmiał mi dobrze. Co nie znaczy, że to zły efekt jest. Polecam co najmniej spróbować.

9. Vox Big Bad Wah Joe Satriani

Na samym końcu (przypominam: kolejność alfabetyczna) efekt wah-wah sygnowany nazwiskiem i podpisem Joe Satriani. To, że jestem fanbojem Satrianiego w teście nie miało znaczenia: Vox BBW był najczęściej typowanym efektem przez kolegów z Forum. I w sumie nic dziwnego: po pierwsze, Vox i Satriani wypuszczają naprawdę dobrze brzmiące i bardzo muzykalne narzędzia (Satchurator czy Time Machine) i po drugie – Vox BBW może grać na sześć różnych sposobów. I tak właśnie został nagrany:

  • Vox BBW Wah 1 UK
  • Vox BBW Wah 1 US
  • Vox BBW Wah 2 UK Dark
  • Vox BBW Wah 2 UK Bright
  • Vox BBW Wah 2 US Dark
  • Vox BBW Wah 2 US Bright

Efekt wah-wah Vox BBW ma dwie cewki – pierwsza ma za zadanie tworzyć klasyczne brzmienie znane z efektu Vox 848, a druga powinna brzmieć jak nowoczesny, amerykański efekt Wah-wah. Nie możesz się zdecydować? – Weź obie! Tak działa Vox BBW w trybie Wah1 – przycisk Inductor odpowiada za klasyczne brzmienie angielskie (UK mode) lub nowoczesne brzmienie amerykańskie (US mode). Dalej, mamy duży przycisk (footswitch) wyboru trybu pomiędzy Wah1 a Wah2. Wah1 to „normalna” kaczka (a w zasadzie: dwie kaczki) a tryb Wah2 to brzmienia stylizowane nazwiskiem Satriani; Wah2 to pełen custom pod jego wymagania. W trybie Wah2 mamy do dyspozycji potencjometr (kremowy chckenhead) podbicia głośności – w maksymalnym ustawieniu o 10 Db. Wszystkie próbki nagrywane w trybie Wah2 miały ustawione podbicie na ok. 5dB (pokrętło centralnie na środku). I na sam koniec Vox do spółki z Satrianim dał nam do dyspozycji maleńki przełącznik oznaczony Dark – Bright. Gdy pstryczek ustawimy na dół i aktywujemy tryb Dark, brzmienie staje się bardziej budyniowe i homogeniczne; Ciemniejsze i bardziej gładkie – coś jak JC-95 Dunlopa z pokrętłem ustawionym na Lo. Tryb Bright dodaje z kolei troszkę dodatkowej górki, by kwakanie stało się bardziej kąśliwe.

Samo urządzenie, z dyskretnym napisem Made In Japan na spodzie, pracuje nad wyraz sprawnie; Włącza i wyłącza się dokładnie wtedy, gdy tego oczekuję, praktycznie nie szumi, zakres ruchu pedała* jest naturalny. Obudowa troszkę szersza niż klasyczny Wah-wah, ale za to jest sporo lżejszy. Gdyby nie ilość opcji jakie mamy do dyspozycji, śmiało bym powiedział – podłączam, i gram. Tyle i aż tyle, bo w każdym ustawieniu brzmi bardzo przyzwoicie.

 

Podsumowanie:

Zachęcam do uważnego przesłuchania próbek na dobrych głośnikach lub dobrych słuchawkach. Zdaję sobie sprawę, że to nużące, ale tylko bardzo wnikliwe wsłuchanie się w próbki pozwoli usłyszeć różnice w brzmieniu tych 9 urządzeń nagranych na 16 różnych ustawieniach.

To ostatnie zdanie można odczytać dwojako:

  • Raz: trzeba się dobrze wsłuchać, by wybrać sprzęt dla siebie.
  • Dwa: weź którykolwiek – i tak żaden postronny słuchacz nie usłyszy różnicy; Będzie słyszał tylko efekt wah-wah.

Ja wybrałem efekt Wah-wah firmy Vox, model Big Bad Wah (cóż za zaskoczenie, prawda?). Ale tym, którzy mi napiszą, że wybrałem go dlatego, że podpisał go Satriani – śmiało mogę roześmiać się w twarz. Przyznam, że to niesamowity komfort dostać do swobodnej dyspozycji taki arsenał sprzętu do wyboru. Na każdym zagrałem kilka różnych zagrywek, każdy z nich nagrałem na cztery różne sposoby – a każdy, kto nagrywał cokolwiek zdaje sobie sprawę, że podczas nagrywania natężenie uwagi jest niewspółmiernie duże do samego „grania”.

Kolejność efektów wah-wah na samplach:

  • 01 Dunlop ZW-45
  • 02 Vox BBW Wah 1 UK
  • 03 Dunlop JC-95 Lo
  • 04 Vox BBW Wah 2 UK Dark
  • 05 BudWah
  • 06 Vox BBW Wah 2 UK Bright
  • 07 Dunlop JC-95 Middle
  • 08 Vox BBW Wah 1 US
  • 09 Dunlop JC-95 Hi
  • 10 Vox BBW Wah 2 US Bright
  • 11 Dunlop EVH-95
  • 12 Vox BBW Wah 2 US Dark
  • 13 Dunlop JH-1B
  • 14 Vox 847
  • 15 Dunlop GCB95Q
  • 16 Dunlop KH-95

Paczki z samplami do pobrania i odsłuchania w playerze: Clean, Riff, Solo, Noise.

* tfu, co za słowo! Moja Małgoneta wszystkim opowiada, że cały weekend siedziałem z pedałami…

4 komentarze do “Który Wah-Wah najlepiej zagra z POD’em?”

  1. Bartek 2 lipca 2011 at 19:08 Permalink

    Witam. Bardzo fajny test. Mam takie pytanie.. chce zainwestowac w waha, ale sie troche boje. Posiadam line 6 UX1. Czy wah bedzie normalnie z podfarmem wspolpracowac(gitara – wah – pod studio ux1 – podfarm)? Kiedys probowalem sie tak podlaczyc do zwyklego wejscia mikrofonowego w PC i nie dalo to jednak zadnego efeku(a kostka distortion narobila jedynie szumu. bylo to testowane na Amplitube metal). Efektu w ogole nie bylo slychac.

    Z gory dzieki za odpowiedz!

  2. Peter 3 lipca 2011 at 13:10 Permalink

    W moim przypadku zestaw gitara->Wah->POD Studio->POD Farm działa bardzo dobrze. Może nie do końca tak samo jak na lampowym piecu, ale to już zostawmy. Ja tymczasem zrezygnowałem z POD Farma i korzystam z Amplitube 3.5 (gdzie w ramach custom shopu dokupiłem sobie symulację Mesy, zielonego TS i chorusa Ch1) – reaguje to bardzo dobrze na wszystkie moje zabiegi artykulacyjne. Śmiało mogę polecić taki zestaw do domowego ćwiczenia i pogrywania.

  3. Arek 9 sierpnia 2011 at 13:33 Permalink

    Taki drobny błąd – Cantrel nie był głównym wokalistą Alice in Chains :P


Dodaj komentarz