Super Slinky od Ernie Ball
Gdy dziesięć lat temu miałem przyjemność z przyjaciółmi nagrywać coraz dziwaczniejsze kawałki, trzeba było zmieniać strony dosyć często. A, że kasy nie było zbyt wiele – szukałem rozwiązania optymalnego, kompromisu pomiędzy dobrym brzmieniem, długą żywotnością i przyzwoitą ceną. Takim HollyGraal’em stały się dla mnie Super Slinky od Ernie Ball‘a. Dlatego, gdy ostatnio przyszedł ten czas, [...]

Gdy już udało mi się uzbierać na wynalazki do nagrywania muzyki w domu - rzecz jasna, nie mam na nie czasu. Tak to już chyba jest - jak masz kiedy, nie masz za co, jak masz za co - nie ma kiedy. Mimo wszystko - gdy znajduję czas na przyjemność z gitarą i już się nią nacieszę - dwa słowa o tym napiszę. 



Najnowsze komentarze